2014-03-07

Two Sides of Madrid

Madrid wasn’t our final destination but that was where our plane landed and we naturally wanted to use the time in the city to do some sightseeing or simply stroll the streets and feel the atmosphere of the place. Flying to Madrid we had a plan to see it at night. I know it wasn’t the best idea but at the time it seemed pretty interesting. We landed in the late evening and had a bus on the early morning, so we decided to use at least part of the night and see the centre. We were in one of the European capitals after all we were expecting some sort of a nightlife, people going to and from partys. Instead we soon started to regret we didn’t stay at the airport and had some proper sleep there, especially that later on we found out that Barajas is one of the most friendly airport for travellers spending a night there. Madryt nie był naszym miejscem docelowym, ale to tam lądował nasz samolot, więc naturalnie chciałyśmy wykorzystać czas spędzony w mieście na zwiedzanie i spacer po uliczkach. Lecąc do Madrytu miałyśmy plan zobaczyć go w nocy. Wiem, że nie był to najlepszy pomysł, ale wtedy wydawał się całkiem interesujący. Wylądowałyśmy późnym wieczorem, a nasz bus dalej odjeżdżał wczesnym rankiem, więc postanowiłyśmy wykorzystać chociaż część nocy i zobaczyć centrum. Byłyśmy w końcu w jednej z europejskich stolic i oczekiwałyśmy zastać jakieś życie nocne, ludzi kursujących na i z imprez. Szybko jednak zaczęłyśmy żałować, że nie zostałyśmy na lotnisku, szczególnie, że Barajas jest ponoć jednym z przyjaźniejszych dla spędzających tam noc podróżnych.

On one of the main Madridian squares – Plaza Puerta del Sol, all we encountered were some suspicious looking individuals, tons of litter on the street and …. prostitutes. Prostitiution is illegal in Spain, but nobody really seemed to care, so paradoxically we felt a lot safer to go away form the very centre.
Madrid, the capital since the 16th century, looked beautifully at night. We sat for a while on completely empty Plaza Mayor. The wall paintings weren’t that well visible during the night but I had some sort of unrealistic feeling to just sit on a chained to the table chair of the closed restaurant. Only the two of us in the empty Madrid that in a couple of hours would turn again into a bustling with life tourist attraction. And I liked the feeling as I am not very fond of crowds. We strolled along the streets lit only by a dim, dark orange light of laterns.
However, soon we started to feel tired and sleepy so we decided to make for the bus station. And there was one more thing that surprised me negatively. Taxis. It is natural in Poland that when you are in a new place or are lost and see a cabbie you ask him and get the directions how to find your destination. Not in Spain. You want to get somewhere, get in and pay. On my ‘I only have a question…’ I got the window pane closed right before my nose and the taxi drove away, quite rudely. So we had a hard time finding the bus station and at one point I was actually convinced that we will never get there. If walking and sleeping at the same time is possible, this was exactly the state I was in when we finally reached the station.
Na jednym z głównych placów Madrytu – Plaza Puerta del Sol, wszystko co zastałyśmy to podejrzane typy, tony śmieci na ulicy i ... prostytutki. Prostytucja jest w Hiszpanii nielegalna, ale nikt zdawał się tym nie przejmować, więc paradoksalnie czułyśmy się bezpieczniej oddalając się nieco od centrum.
Madryt, stolica od XVI wieku, w nocy wygląda pięknie. Spędziłyśmy chwilę na zupełnie pustej Plaza Mayor. Malowidła na ścianach nie były tak dobrze widoczne w nocy, ale miałam dość nierealistyczne uczucie siedząc na przywiązanym do stolika krześle zamkniętej restauracji. Tylko my dwie i pusty Madryt, który za kilka godzin znów miał się zamienić w tętniącą życiem atrakcję turystyczną. A że tłumów nie lubię, bardzo mi ta atmosfera odpowiadała. Spacerowałyśmy ulicami oświetlonymi jedynie przez słabe światło latarni.
Jednak wkrótce zaczęłyśmy czuć zmęczenie, więc ruszyłyśmy szukać dworca. I tu kolejna negatywna niespodzianka. Taksówki. Dla mnie to całkowicie naturalne, że jeżeli jestem w nowym miejscu lub się zgubię, podchodzę do taksówkarza i dostaję odpowiedź gdzie iść. Nie w Hiszpanii. Chcesz dokądś dotrzeć? Wsiadaj i zapłać. Na moje „Mam tylko pytanie..” taksówkarz zamknął mi przed nosem szybę i odjechał, mało grzecznie. Dlatego też szukanie dworca zajęło nam wieki i w pewnym momencie byłam całkowicie pewna, ze nigdy nam się nie uda. Jeżeli chodzenie i spanie w tym samym czasie jest możliwe to był to dokładnie mój stan kiedy dotarłyśmy w końcu na miejsce.
We managed to buy two of not many last seats in our bus and with the feeling of a great relief we just laid on the benches and fell asleep. Or, again, I fell asleep. In the morning we met a man we sat with on the plane and who seeing my nerves (I hate flying) tried to disctract me by showing me the view through the window. I don’t really know why people seeing me scared of flying want to comfort me by showing me the view. When I was flying from London a sitting next to me lady tried to cheer me up by informing me ‘Look, we are crossing the English Channel now.’ The view was beautiful, but at the back of my head the thought ‘so now we are going to crash AND drown’ appeared. But they ment good and I apreaciate that. Besides, the man was extra kind and it was fun to meet him again.
We were a bit insatiated with our short encounter with the city, but decided that we still can do a proper walk around it on our way back as we were to have nine hours in Madrid before the return flight. This time during the day.
Zdołałyśmy kupić dwa z niewielu pozostałych już biletów na nasz autobus i z uczuciem ogromnej ulgi zasnęłyśmy na ławkach. Rano spotkałyśmy naszego towarzysza podróży z samolotu, który widząc moje zdenerwowanie (nienawidzę latać) próbował odwrócić moją uwagę pokazując mi widoki za oknem. Nie do końca rozumiem dlaczego ludzie widząc, że boję się latać chcą mnie pocieszyć pokazując mi widok z okna samolotu. Kiedy leciałam z Londynu, siedząca obok mnie kobieta próbowała odwrócić moją uwagę informacją „Spójrz, właśnie lecimy nad kanałem La Manche”. Widok rzeczywiście był piękny, z tym że z tyłu głowy od razu pojawiła się myśl: „Czyli teraz się rozbijemy i jeszcze potopimy”. Ale chcieli dobrze i to doceniam. Zresztą mężczyzna był przemiły i fajnie było spotkać go ponownie.
Miałyśmy lekki niedosyt po naszym krótkim spotkaniu z Madrytem, ale zdecydowałyśmy, że damy radę go jeszcze porządnie zwiedzić w drodze powrotnej. Tym razem w ciągu dnia.
And a week later we saw a completely different city. Friendly, very much alive with colourful crowd, warm and clean. Madrid during the day is a complete contradition of what we saw earlier. What I most liked in Madrid was Palacio Real, unfortunately we weren’t allowed to take photos inside. The palace in this place was build in the 16th century but after the fire it has been rebuilt in the 18th century to what we can visit now. The interior just as the building itself is very impressive and well-kept. The style is very rich as it mainly represents baroque and rococo. And it always makes me wonder how is it possible that people a few centuries ago were such significantly smaller than us. The Spanish royal family does not live in the palace, which serves mostly as a museum. there was also a museum with armour in one part of the building that was quite small but for me as a history lover very interesting as well.
On the steet we spotted a stall with used cheap books and, of course, I had to stop and check what’s in store. Not that I speak any Spanish but I bought a book anyway. I thought it to be a perfect motivation to start learning a new language. No, I still do not learn Spanish but the book proudly stands on my bookshelf and patiently waits for better days. At least I managed to stop myself from buying a book in Bulgarian in Varna.
In Parque del Retiro, the greatest of Madrid’s parks, we admired the sunrise over the Estanque pond and tried to tame squirrels while strolling numerous of the park’s paths. Plaza Puerta del Sol also seemed to be a very plesant place during the daylight. And this day-time Madrid charmed us so much that we almost missed our plane back home.
I tak tydzień później zastałyśmy zupełnie inne miasto. Przyjazne, ożywione kolorowym tłumem, ciepłe i czyste. Madryt w dzień jest zupełnym przeciwieństwem tego co zobaczyłyśmy wcześniej. Co podobało mi się najbardziej to Palacio Real, niestety nie można było robić zdjęć w środku. Pałac w tym miejscu został wybudowany w XVI wieku, ale po pożarze został odbudowany w XVIII wieku w formie jaką oglądamy dziś. Wnętrze tak jak zresztą cały budynek jest dobrze utrzymane i robi wrażenie. Bogate wnętrze to głównie barok i rokoko. Zawsze oglądając stare wnętrza zadziwia mnie jak sporo mniejsi byli ludzie parę wieków wcześniej. Hiszpańska rodzina królewska nie mieszka na miejscu, pałac służy głównie jako muzeum. W środku znalazłyśmy również małe muzeum ze zbrojami, które dla miłośniczki historii takiej jak ja było bardzo interesujące.
Na ulicy trafiłyśmy na stoisko ze starymi książkami po parę euro i nie byłabym sobą gdybym się do niego nie dobrała. Nie żebym znała Hiszpański ale i tak kupiłam jedną książkę. Uznałam, że będzie to świetna motywacja do nauki, ale do dziś niewiele z tego wynikło. Na szczęście udało mi się powstrzymać przed kupieniem bułgarskiej książki w Warnie.
Podziwiałyśmy wschód słońca i próbowałyśmy oswoić wiewiórki przechadzając się ścieżkami największego parku Madrytu, Parque del Retiro. Plaza Puerta del Sol również wydawała się bardzo przyjemnym miejscem w świetle dnia. I ten dzienny Madryt tak nas pochłonął, że prawie przegapiłybyśmy nasz lot powrotny.

8 comments:

  1. Tak, muszę przyznać, że Madryt nocą nie jest zbyt uroczy i przyjazny, za to w ciągu dnia tętnił życiem i bardzo szybkim tempem :) Miasto piękne, jeśli miałabym okazję w przyszłości, chętnie zobaczyłabym je raz jeszcze, ale preferuje dzień ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zdecydowanie dzień! Mało czasu było na zwiedzanie, więc zgodzę się ze fajnie było by pojechać jeszcze kiedyś :)

      Delete
  2. Nicely written. I'm going to Madrid in May so this post comes at a great time for me! Palacio Real and Parque del Retiro are duly noted, and if you have any more recommendations I'd appreciate them! I'm only going for 3 days, and I'm going for my friend's hen party so I probably won't manage to get much sightseeing done alas, but I'll try my best! Do you know what the building with the multicoloured dome is called? It looks beautiful.

    ReplyDelete
    Replies
    1. We had only a couple of hours for sightseeing Madrid, so we didn't see that much as well, but I think Plaza Mayor is also worth visiting, though as I wrote I was there only during the night :) The building with the colourful dome is the Church of Santa Teresa y San José. I wasn't there but it seems to be very peculiar.
      Have fun at your friend's hen party and hope you'll manage to see as much of Madird as possible! :))

      Delete
  3. Madrid at night...I can't believe that you both don't be afraid to be there that time, dwo young girls in complately unknown city xp ehh...However I love the photoes - again amazing.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I don't think there was any reason to be afraid really. Ok, maybe a few uncomfortable encounters but I don't think there was anything risky in this late walks. And thank you for liking my photos :) Though they could be a lot better I think.

      Delete
  4. Piękny ten blog :)

    ReplyDelete