2015-07-13

Wroclaw


finding zen in Japanese Garden in Wrocław
The rising sun made me both happy and nervous. On one hand I was finally going to Wrocław that I had planned to visit for a long time, on the other hand, I had someting specific to do there. In fact I sometimes think that I need a specific think to deal with to force myself out. And as far as at the station in Gdynia there was more happiness, when I passed Poznań I realised I have a proper stomachache. Wschodzące słońce wypełniało mnie mieszaniną radości i zdenerwowania. Z jednej strony jechałam w końcu do tego Wrocławia, do którego miałam jechać już dawno, z drugiej jechałam tam w konkretnym celu. Właściwie to czasem mam wrażenie, że potrzebuję takiego konkretnego celu, żeby udało mi się samą siebie wypchnąć z domu. I o ile radość była w przewadze jeszcze na dworcu w Gdyni, o tyle na wysokości Poznania zdążył mnie porządnie rozboleć brzuch.


At the station I was welcomed by A. and the beautiful sun. I think that the sun and warmth, so different to constantly changing in my region weather, were the reason for my immediate falling in love with Wrocław. Or maybe it was hospitality of A., who showed me the different side of the city. Or perhaps the simple feeling of freedom and that I had left somewhere X kilometers behind me three years of bad decisions was the reason that one evening sipping wine on Słodowa Island I announced that if I screw up that exam I will look for a job in Wrocław.
Because I think Wrocław is a great place to live in. Beautiful and I guess happier, because despite my undying love for sea - I don't feel such positive energy in Tricity.
Na dworcu czekała na mnie A. i piękne słońce. Myślę, że właśnie to słońce i ciepło zupełnie niepodobne do wiecznie kapryśnej trójmiejskiej pogody spowodowały, że tak bardzo mi się Wrocław spodobał już na samym początku. A może bardziej gościnność A., która mi to miasto pokazała z trochę innej strony. A może to zwykłe poczucie wolności, tego, że zostawiłam gdzieś X kilometrów za sobą moje trzy lata totalnej pomyłki zarówno uczelnianej jak i prywatnej było przyczyną, że któregoś wieczoru przy winie na Słodowej oświadczyłam, że jak spiepszę ten egzamin to szukam pracy we Wrocławiu.
Bo uważam, ze Wrocław to piękne miasto do życia. Piękne i chyba weselsze, bo z całą moją dozgonną miłością do morza - w Trójmieście nie czuję tak pozytywnej energii.

It was the language exam and in a listening part one of the exercises was about how one should plan the ideal city. The right amount of waterbodies and green areas. And instead of focusing on my notes I was thinking that such ideal city is Wrocław. It is located by the Oder with islands and bridges. The city has its unofficial name the city of hundred bridges that I learned from J. the next day when she joined me for the trip. One of the islands - Słodowa has become the local unofficial dirinking area. Japanese Garden in the neighbourhood of Pergola by Cenntenial Hall and Botanical Garden on Ostrów Tumski are great examples of quiet places to rest and forget for a couple of hours that you are in the centre of a quite big city.
Well- organized public transport helps as well and the beautiful building of the University made me reget I didn't decide on studying Spanish here six years ago. Even after the exam when I was going back to the hostel in rather bad mood, right on cue a man started to lay out used books for sale before me, just as if he knew that apart from useless at that point German notes I took nothing else to read with me.
Egzamin był językowy, a w części sprawdzającej rozumienie ze słuchu jedno z zadań było o tym jak powinno być rozplanowane idealne miasto. Właściwa ilość zbiorników wodnych i przestrzeni zielonej. A ja zamiast skupiać się na robieniu notatek od razu myślałam o tym, że to przecież Wrocław. Położony nad Odrą z wysepkami i mostami. Stąd zresztą nazwa miasto stu mostów, o której dowiedziałam się dopiero dzień później od J., która dołączyła do wycieczki. Jedna z nich - Wyspa Słodowa stała się lokalną miejscówką wieczornych posiadówek przy alkoholu. Ogród Japoński niedaleko słynnej Pergoli oraz Ogród Botaniczny na Ostrowie Tumskim to piękne przykłady cichych miejsc gdzie można na parę godzin zapomnieć że jest się w centrum niemałego miasta.
Do tego gęsta sieć tramwajowa bardzo ułatwia życie, a przepiękny budynek Uniwersytetu sprawił, ze zaczęłam żałować, że sześć lat temu nie zdecydowałam się jednak studiować tu hiszpańskiego. Nawet kiedy wracałam po egzaminie do hostelu w raczej marnym nastroju, pewien pan zaczął tuż przede mną rozkładać na ulicy używane książki na sprzedaż, zupełnie jakby na zawołanie, wiedząc, ze poza bezużytecznymi już notatkami z niemieckiego nie zabrałam ze sobą nic do czytania.

Wroclaw University

Botanical and Japanese Gardens

Surely location in the midst of historical events and by the changing throughout ages borders had a huge impact on the city's diversity. Silesia has always been a disputed territory and Wrocław as its main city has its Czech, Polish, Austrian, Prussian and finally German history.
Despite all that, how different from mine must have been the impression that had the people coming to this sad ruin shortly after WWII. Many of them had been displaced from incorporated to the Soviet Union eastern borderland. They were to replace the Germans. They came with nothing and found nothing. Wrocław was at that time fully German and yet, communist propaganda told the Poles that they have regained their old land, to which in fact that generation felt no connection at all.
Na pewno położenie miasta w centrum wydarzeń historycznych i przy zmieniających się przez wieki granicach miało ogromy wpływ na jego dzisiejszą różnorodność. Śląsk zresztą zawsze był terenem spornym, a Wrocław jako jego główne miasto było w swojej historii czeskie, polskie, austriackie, pruskie i w końcu niemieckie.
Mimo wszytko jednak jak różne od moich dzisiejszych zachwytów musiały być odczucia ludzi przybywających do tej smutnej ruiny zaraz po wojnie. Wielu z nich zostało wysiedlonych z wcielonych do ZSRR kresów. Mieli zasiedlić miasto po wypędzonych Niemcach. Przybyli z niczym i zastali nic. Wrocław był już właściwie całkowicie niemieckim miastem, jednak komunistyczna propaganda usilnie przekonywała, że powracali na piastowskie ziemie, do których ówczesne pokolenie Polaków zupełnie się nie poczuwało.

Wrocław has flourished after the fall of communism. In 26 years one can do a lot. Beautifully rebuilt city delights with its charm. Wrocław was lucky. Shortly after the WWII Poland was in a reconstruction spree, especially of Warsaw. Such cities as Wrocław became the source of bricks for the capital. Paradoxically, such situation helped to carry the rebuilding of the city with more sense.
Naturally, Wrocław hasn't been rebuilt precisely the way it looked like before the war. The city was to be "degermanized" or "repolonized".
I could walk the same routes all the time. The old market square, the islands, together with J. we were looking for gnomes that became the symbol of the city because of happenings from late '80s. The Orange Alternative, with which the gnomes are connected, was a protest against authorities. Today the gnomes can be found almost anywhere in Wrocław, you just need to look around. The biggest one, which I called Papa Gnome, turned out to be an Orange Alternative monument. The number of gnomes rises constantly, they wait at the doorsteps, on the pavements, squares, sometimes climb the walls or take a nap. They are everywhere.
Wrocław prawdziwie rozkwitł po upadku komunizmu. W 26 lat wiele można zdziałać. Pięknie odbudowany zachwyca swoim urokiem. Miasto miało wiele szczęścia. Zaraz po wojnie trwał szał odbudowy, przede wszystkim Warszawy. Takie miasta jak Wrocław stały się źródłem cegły dla stolicy. Paradoksalnie to odstawienie na boczny tor pozwoliło odbudowę miasta przemyśleć i przeprowadzić dokładniej.
Oczywiście Wrocław nie został odbudowany dokładnie takim jaki był przed wojną, miasto należało "odniemczyć" czy też "zrepolonizować".
Mogłam chodzić w kółko tymi samymi trasami. Rynek, wyspy, razem z J. szukałyśmy krasnali, które dzięki happeningom z końca lat 80. stały się symbolem miasta. Pomarańczowa Alternatywa, której znakiem były, była wymierzona we władzę. Dzisiaj we Wrocławiu krasnale można znaleźć praktycznie wszędzie, wystarczy dobrze się rozglądać. Największy, nazwany przeze mnie Papą Krasnalem, okazał się być poprostu pomnikiem Pomarańczowej Alternatywy. Krasnali wciąż przybywa, czają się przy wejściach do budynków, na chodnikach, placach, czasem gdzieś się wspinają, ucinają drzemkę. Są wszędzie.

There is someting in this city that I don't feel walking around Gdańsk. Some sort of happy atmosphere of unconcern. Painting the tree green, to which I and J. have come up with our own interpretations, though it turned out that it is a regular spring welcomimg routine in Wrocław. Soap bubbles on the old market square or free toilets on Słodowa Island, so after drinking in the atmosphere of a mass event people wouldn't pee on shrubs. Because a city can fight with people or it can be for them. Or an artist in a wide-brimmed hat placing her installation in one of the backstreets. All of that are small things that make the city live and that I don't enounter often in Tricity. Jest coś w tym mieście, czego nie czuje się spacerując po Gdańsku. Jakaś taka radosna atmosfera luzu. Malowanie drzewa na zielono, czmu u ja i J. zdążyłyśmy przypisać własne interpretacje, chociaż okazało się, że jest to już zwyczaj na powitanie wiosny. Bańki na rynku, czy darmowe toalety na Słodowej, żeby po libacji w atmosferze imprezy masowej - dzień jak co dzień, nie chodzić po krzakach. Bo przecież miasto może z ludźmi walczyć, a może być dla nich. Czy też artystka w ogromnym kapeluszu rozwieszająca swoją instalację na jednej z bocznych uliczek. To wszystko małe rzeczy, które sprawiają, że miasto żyje, a na które w Trójmieście nie trafiam często.

It is always an interesting thing to see a city from above. So I did that this time too. My only problem is a limited trust in modern technology and fear of height. A. took us to Sky Tower viewpoint on 49th floor. Always when I am to enter a lift going further than 3 storeys I am sure it's my end. I fight with it, in the end I am using those bloody lifts when there is really no stairs, but fears aren't partners for sensible discussions. The staff member wasn't helpful as well, as his answer for the question asked by someone was that the lift is blocked after falling 3 storeys. It had happened to his colleague and he hopes it would happen to him too.
As I said I prefer stairs. Though stairs to old church towers is a poor alternative. Before you finally climb those narrow, creaking and hanging in vaccum stairs without possibility to support yourself on handrail effectively sabotaged by bird's droppings, you pass numeruous rods holding the construction together and making you aware how close it is to falling apart. But when you finally get to the top and forget for a moment that you somehow have to go down as well, the view is very rewarding and Wrocław at night seen from 200 meters is really worth it, too.
Zawsze ciekawe jest obejrzenie miasta z góry. I tym razem nie chciałam przepuścić okazji. Mój jedyny problem to ograniczone zaufanie do technologii i lęk wysokości. A. zabrała nas na punkt widokowy Sky Tower na 49. piętrze. Zawsze kiedy mam wsiąść do windy jadącej wyżej niż 3 piętra jestem przekonana, że to mój kres. Walczę z tym, w końcu jeżdżę tymi chrzanionymi windami jak już naprawdę nie da się wejść po schodach, ale lęki to nie są partnerzy do racjonalnych dyskusji. Niezbyt pomocny był też pracownik jadący z nami, który na pytanie współpasażera stwierdził jedynie, ze winda blokuje się po spadku o trzy piętra, kumplowi się zdarzyło i on liczy że mu też się zdarzy.
Jak powiedziałam, zdecydowanie wolę schody, chociaż schody na stare wieże kościołów to marna alternatywa. Zanim wdrapiesz się po tych cieńutkich, trzeszczących i zawieszonych w próżni schodkach bez możliwości wsparcia się na poręczy skutecznie sabotowanej przez ptasie odchody, mijasz liczne ściągi dobitnie uświadamiające ci, ze cała konstrukcja jest na skraju rozpadu. Ale jak już wleziesz i na chwilę nie skupiasz się na tym, że trzeba jeszcze zleźć, widok z reguły nagradza wszystko. A i nocnym Wrocławiem oglądanym z wysokości 200 metrów można się zachwycić.

Panorama of Wrocław from Sky Tower
I came to Wrocław a little to early so I didn't have a chance to see famous Fountain near Centennial Hall. The Hall itself despite being 102 years old doesn't have its name because of its age. It was built in 1813 in Prussian Breslau as a celebration of a hundredth anniversary of Napoleon's defeat in Battle of Leipzig. The building is a UNESCO World Heritage Site.
Some people use the name that has been given the Hall after the WWII: People's Hall. Both names appear even officially. There are opinions that the name should be unified but there is no agreement which one is better. On one hand People's Hall is a symbol of a former regime, on the other hand, the name Centennial Hall pays tribute to the battle whose outcome was a reason for celebration for the Prussians, but not so much for the Poles who at that time were under i.a. Prussian annexation and placed their hopes on Napoleon.
Przyjechałam do Wrocławia trochę za wcześnie i nie miałam okazji zobaczyć słynnej Fontanny przy Hali Stulecia. Sama Hala natomiast mimo, że 102-letnia nie starości zawdzęcza swoją nazwę. Została zbudowana w 1813 roku w pruskim wówczas Breslau jako upamiętnienie setnej rocznicy klęski Napoleona pod Lipskiem. Obiekt jest na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Część ludzi używa do dziś zmienionej po wojnie nazwy Hala Ludowa i do dziś obie nazwy się przeplatają nawet oficjalnie. Pojawiają się głosy o jej ujednolicenie, jednak nie ma jedności co do tego która jest lepsza. Z jednej strony Hala Ludowa to symbol minionego reżimu, z drugiej Hala Stulecia upamiętnia klęskę, która o ile dla Prusaków była powodem do radości, o tyle dla Polaków pod zaborami wręcz przeciwnie.

Centennial Hall
I'm going to go back to Wrocław this summer to see the Fountain and ZOO. Have you been to Wrocław? Do you recommend any other worth seeing places? Do Wrocławia planuję wrócić w te wakacje, żeby zobaczyć Wrocławską Fontannę i ZOO. Byliście we Wrocławiu? Jakie miejsca Wy polecacie jeszcze odwiedzić?

No comments:

Post a Comment